W walce, która trwała mniej więcej tyle, ile zajmuje podgrzanie mrożonego burrito w mikrofali, Anthony Joshua zdołał zamienić pewne upokorzenie w składankę najlepszych momentów. Gwiazdor wagi ciężkiej, który ma walczyć z Tysonem Furym w listopadzie (kontrakty podpisane, miejsce do ustalenia, więc wiecie, solidnie), został powalony dwa razy w pierwszej rundzie przez Kristiana Prengę w Dżuddzie wczesnym niedzielnym rankiem. Prenga, ciężkoręki, ale niesprawdzony przeciwnik, sprawił, że Joshua stał na chwiejnych nogach i był o jeden cios od wykolejenia mega-walki. Ale potem nadeszła druga runda. Joshua, być może przypominając sobie, że jest dwukrotnym mistrzem świata, wypuścił prosty lewy jak drąg i brutalne haki, które zostawiły Prengę zwiniętego na linach jak porzuconą torbę treningową. Sędzia przerwał walkę. „Najbardziej zwariowane pięć minut boksu, jakie widziałem” – powiedział Carl Frampton w roli analityka. Joshua, walczący po raz pierwszy od wypadku samochodowego w Nigerii, w którym zginęło dwóch jego przyjaciół, był po walce wyraźnie wzruszony. „Nie mogę być zatrzymany, stary – nie mogę być powstrzymany” – powiedział, po czym zapytał, czy Tyson Fury jest w pokoju. Fury nie było, ale Joshua wysłał wiadomość, nawiązując z przymrużeniem oka do słynnego tekstu Mike'a Tysona o „zjedzeniu jego serca”. Ołeksandr Usyk, obserwując z tłumu, pokręcił głową z niedowierzaniem. To samo, Ołeksandrze. To samo.