Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani ma w piątek wygłosić to, co jego biuro nazywa „ważnym przemówieniem” z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych. Przemówienie będzie „refleksją nad rolą Nowego Jorku w naszej narodowej historii i jego pozycją jako symbolicznej bramy narodu” – to mało subtelna riposta na uroczystości na Mount Rushmore zaplanowane przez Donalda Trumpa tego samego dnia.

Mamdani, imigrancki burmistrz miasta, będzie mówił z biurka, którego używał George Washington podczas swojej inauguracji w 1789 roku w Nowym Jorku. Jego współpracownicy szybko podkreślają, że to biurko jest starsze niż Resolute Desk i ma znacznie silniejsze roszczenia do bycia oryginalną siedzibą prezydenckiej władzy. Obecne meble Gabinetu Owalnego, sugerują, to w zasadzie podróbka.

Oczekuje się, że uwagi burmistrza będą znacznie odbiegać od uwag Trumpa, zwłaszcza jeśli będą czerpać z książki jego ojca Mahmooda Mamdaniego „Ani osadnik, ani tubylec”. Książka argumentuje, że nowoczesne państwo narodowe zaczęło się w 1492 roku wraz z zajmowaniem zamorskich kolonii, a pierwszy rozdział poświęca czystkom etnicznym w Ameryce Północnej i roli niewolnictwa w tworzeniu Stanów Zjednoczonych. Starszy Mamdani, profesor Columbii, opisuje książkę jako studium USA jako „doświadczenia założycielskiego nowoczesnego kolonializmu”, porównując podbój rdzennych Amerykanów i dominację nad Afrykanami jako odrębne formy ujarzmienia.

Tymczasem Donald Trump wygłosił przemówienie w Północnej Dakocie, rzekomo honorujące Theodore'a Roosevelta, ale głównie chwalące samego siebie. Przechwalał się swoimi wynikami wyborczymi w porównaniu z Rooseveltem, zauważając, że Roosevelt zdobył tylko 7,6 miliona głosów w 1904 roku, kiedy tylko około 20 milionów Amerykanów było uprawnionych. Trump rozważał także przyznanie sobie i swoim synom Medalu Honoru – sugerując, że jego synowie zasługują na niego za „ich geniusz w polowaniu”, a on sam za przetrwanie śledztwa w sprawie Rosji. To od kogoś, kto uniknął służby w Wietnamie z powodu dolegliwości stopy zdiagnozowanej przez lekarza, który wynajmował od ojca Trumpa, i który kiedyś nazwał unikanie chorób przenoszonych drogą płciową „moim osobistym Wietnamem”.

Trump ożywił także swoją „teorię koni wyścigowych” eugeniki, łącząc ją z odwagą Roosevelta na polu bitwy. Wcześniej chwalił „dobre linie krwi” rodziny Henry'ego Forda – Forda, który był notorycznym antysemitą podziwianym przez Hitlera.

Wcześniej tego dnia Trump uchylał się od pytań o 1,2 miliarda dolarów, które zarobił na biznesach kryptowalutowych, jak ujawniono w jego najnowszym oświadczeniu majątkowym. Twierdził, że „wszyscy zarabiają” na jego prezydenturze, ponieważ „giełda idzie w górę”.

W sprawie handlu Trump odmówił przedłużenia Umowy Stany Zjednoczone-Meksyk-Kanada (USMCA) na dotychczasowych warunkach, wybierając zamiast tego coroczne przeglądy. Przedstawiciel handlowy USA powołał się na utrzymujące się deficyty z oboma sąsiadami. Umowa była pierwotnie flagowym osiągnięciem Trumpa.

Trump odbył także swój pierwszy lot nowym Air Force One – samolotem podarowanym przez Katar w zeszłym roku, kosztującym 400 milionów dolarów. Nazwał go „być może najwspanialszym komercyjnym samolotem, jaki kiedykolwiek zbudowano”.

W Kolorado demokratyczna socjalistka Melat Kiros pokonała wieloletnią przedstawicielkę Dianę DeGette w prawyborach, podczas gdy prokurator generalny Phil Weiser wyprzedził senatora Michaela Benneta. Oba zwycięstwa odzwierciedlały nastroje antywaszyngtońskie.

Pełniący obowiązki prokuratora generalnego Todd Blanche ogłosił walkę z „turystyką porodową” – praktyką turystów i nieudokumentowanych imigrantów przyjeżdżających do USA w celu urodzenia dziecka – po orzeczeniu Sądu Najwyższego 6-3 podtrzymującym obywatelstwo z tytułu urodzenia. Pomimo ograniczonych dowodów administracja naciska na zarzuty oszustwa. Centrum Studiów Imigracyjnych szacuje 20 000 do 26 000 takich urodzeń rocznie, czyli mniej niż 1% wszystkich urodzeń w USA. Spiker Izby Mike Johnson nazwał tę praktykę „rażąco nadużywaną”, podczas gdy prezes Sądu Najwyższego John Roberts zauważył, że administracja przedstawiła „skąpe dowody” na swoją rewizjonistyczną wizję.

Trump naciska teraz na ustawodawstwo mające na celu stworzenie wyjątków od obywatelstwa z tytułu urodzenia, choć każda ustawa musiałaby pokonać 60-głosowy filibuster – trudne zadanie w podzielonym Senacie.

Wreszcie E.