Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał w sobotę w Baku umowy o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa i energetyki z prezydentem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem, bo nic tak nie mówi „dyplomacja” jak wykorzystywanie ciężko zdobytej wiedzy w unikaniu irańskich dronów. Po amerykańsko-izraelskich nalotach na Iran pod koniec lutego, które zapoczątkowały najnowsze zamieszanie na Bliskim Wschodzie, wiele państw puka do drzwi Ukrainy po porady, jak zestrzeliwać te dalekiego zasięgu irańskie drony. Zełenski powiedział, że oba kraje podpisały porozumienie o współpracy wojskowo-przemysłowej, podczas gdy Alijew zauważył, że takie partnerstwa mają „szerokie perspektywy” – co w języku dyplomatów oznacza „nie podpisaliśmy nic konkretnego, ale kontynuujmy rozmowy”.

Zełenski rzucił też pomysł wznowienia rozmów pokojowych z Rosją, które USA mediowały, dopóki nie rozproszyła ich kampania antyirańska. Zaproponował Azerbejdżan jako miejsce spotkania, mówiąc: „Jesteśmy gotowi na kolejne rozmowy [odbyć] w Azerbejdżanie, jeśli Rosja będzie gotowa na dyplomację”. To duże „jeśli”, biorąc pod uwagę, że Rosja spędziła weekend, bombardując Dniepr rakietami i dronami przez ponad 20 godzin, zabijając osiem osób i raniąc 49. Gubernator obwodu Ołeksandr Hańża napisał na Telegramie, że „uderzyli celowo” i „uderzyli w dzielnice mieszkalne” – bo najwyraźniej subtelność nie jest częścią rosyjskiego podręcznika. Dwie kolejne osoby zginęły na północy Ukrainy, podnosząc dzienne żniwo do dziesięciu.

Ukraina nie odwracała drugiego policzka: atak dronów na Sewastopol na zaanektowanym Krymie zabił jednego mężczyznę i ranił trzech innych, według mianowanego przez Moskwę gubernatora Michaiła Razwożajewa. Poinformował on o zestrzeleniu 43 dronów, ale jeden się przedarł, zabijając mężczyznę urodzonego w 1983 roku, gdy znajdował się w swoim pojeździe. Trzy inne osoby trafiły do szpitala.

Tymczasem przewodniczący rosyjskiej Dumy Wiaczesław Wołodin – bliski sojusznik Putina – przybył w sobotę do Korei Północnej, aby uczcić wysłanie przez Pjongjang wojsk do pomocy Moskwie na Ukrainie. Korea Północna wysłała szacunkowo 14 000 żołnierzy, z czego ponad 6000 zginęło, według południowokoreańskich, ukraińskich i zachodnich urzędników. To sporo ciał jak na kraj, który rzekomo tylko „uczci” coś.

A w Rumunii w sobotę dron rozbił się na zaludnionym obszarze po rosyjskich atakach na sąsiednią Ukrainę, zmuszając do ewakuacji ponad 200 osób. Nie odnotowano ofiar śmiertelnych, ale uszkodzony został słup energetyczny i budynek gospodarczy, a dostawy gazu zostały odcięte jako środek ostrożności. Rumunia, członek NATO, już wcześniej doświadczała naruszeń swojej przestrzeni powietrznej i fragmentów dronów spadających na jej terytorium, ale to pierwszy raz, gdy szczątki spowodowały szkody materialne. Witaj w klubie, Rumunio – członkostwo obejmuje darmowe fragmenty dronów i porcję geopolitycznego niepokoju.