Pierwszy dzień Wimbledonu dostarczył dramy, krwi i absurdalnie długiej kolejki, która najwyraźniej uchodzi za rozrywkę. Jannik Sinner właśnie walczy z Miomirem Kecmanoviciem – i własną lewą stopą, która postanowiła sączyć krew przez but. Bo nic tak nie mówi „tradycja trawiasta” jak stopa wyglądająca jak miejsce zbrodni. Sinner, przegrywając seta, ale prowadząc z przełamaniem w drugim, stara się nie wpaść w narrację „przegranego French Open”. Tymczasem Jack Draper wycofał się przed meczem z Taylorem Fritzem z powodu nawrotu kontuzji ramienia, która prześladuje go jak duch w rakiecie tenisowej. Brytyjski tenis ma ciężki tydzień: Emma Raducanu również wycofała się w niedzielę ze stresowym złamaniem. Tyle z nadziei gospodarzy.

Gdzie indziej Andrij Rublew został pierwszym rozstawionym, który odpadł, przegrywając z Romanem Safiullinem w pięciosetowym thrillerze zakończonym 7-6 w piątym secie. Rublew to sympatyczny facet z dużym talentem, ale jego gra mentalna jest najwyraźniej równie krucha jak wimbledońska truskawka. Po stronie kobiet Naomi Osaka jest na korcie, bo nie można mieć Wielkiego Szlema bez pytania, co miała na sobie. Nie kocha trawy, ale zawsze świetnie się ją ogląda – chyba że jesteś piłką, wtedy dostajesz po dupie.

A potem jest kolejka. All England Club podał, że o 8:30 rano w kolejce stało 10 000 osób, a niektórzy koczowali od soboty. Sally Bolton, odchodząca dyrektor generalna, mówi, że kolejka jest „coraz bardziej popularna”, bo ludzie mogą teraz jeździć rowerami Lime zamiast czekać na metro. Fani konsultowali ChatGPT, TikToka i Reddita w poszukiwaniu trików czasowych. Jedna para przyleciała z Nowego Jorku, dotarła o 5 rano i zastała 5000 osób przed sobą. „Jesteśmy nowojorczykami. Nie lubimy stać w kolejkach” – powiedziała Lily Cheng, najwyraźniej udowadniając, że Wimbledon to jedyne miejsce, gdzie nawet nowojorczycy akceptują czekanie. Bo nic tak nie mówi „zabawa” jak spanie w namiocie dla szansy na oglądanie tenisa.

W wiadomościach dopingowych Jessica Pegula skrytykowała czteroletnie zawieszenie byłej mistrzyni Wimbledonu Markety Vondrousovej za odmowę testu antydopingowego. Vondrousova twierdzi, że „miesiące fizycznego i psychicznego stresu” wpłynęły na jej decyzję, co jest eleganckim sposobem na powiedzenie, że nie miała ochoty sikać do kubka. Pegula nazwała zakaz „niesprawiedliwym” i zasugerowała, że może zniszczyć karierę Vondrousovej z powodu nieporozumienia. Czeska gwiazda, która zapewnia, że „nigdy nie dopingowała”, może się odwołać. Bo jeśli czegoś tenis potrzebuje, to więcej odwołań i mniej rzeczywistych meczów.