Pacjent jest testowany na podejrzenie wirusa Ebola w szpitalu w Glasgow, podała agencja Press Association. Pacjent został przyjęty do szpitala uniwersyteckiego Queen Elizabeth we wczesnych godzinach wtorkowych, co zapewne nie jest idealnym sposobem na rozpoczęcie tygodnia. Trwają testy mające potwierdzić, czy dana osoba zaraziła się chorobą, bo nic tak nie mówi 'wtorkowy poranek' jak strach przed Ebolą.

Szkocka Służba Zdrowia Publicznego w oświadczeniu, które mogłoby służyć jako uspokajająca kołysanka, stwierdziła, że w Szkocji nie ma obecnie 'potwierdzonych przypadków Eboli'. Ale nie ryzykują: 'Szkocka Służba Zdrowia Publicznego ściśle współpracuje z UKHSA, aby ocenić trasy, którymi podróżni mogą wjeżdżać do Wielkiej Brytanii z dotkniętych krajów'. Ryzyko, jak zapewniają, jest niskie, a NHS ma bezpieczne procedury – prawdopodobnie włączając w to tę jedną pielęgniarkę, która widziała każdy odcinek 'Contagion'.

Odnotowano prawie 700 potwierdzonych przypadków wirusa Ebola bundibugyo, głównie w Demokratycznej Republice Konga, z około 138 zgonami, w tym dwoma w sąsiedniej Ugandzie. Jeśli ten przypadek zostanie potwierdzony, będzie to pierwszy w Wielkiej Brytanii od czasu, gdy WHO ogłosiła epidemię w DRK jako stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Wielka Brytania zobowiązała się już do przekazania do 21 milionów funtów na wsparcie lokalnej reakcji w DRK, bo nic tak nie mówi 'dbamy' jak gruby czek i modlitwa.