Weekend czwartego lipca, historycznie czas, kiedy Amerykanie świętują niepodległość odpalając fajerwerki i strzelając do siebie nawzajem, w tym roku sprostał swojej ponurej reputacji. Strzelanina w Fairlane Town Center w Dearborn w stanie Michigan pozostawiła dwie osoby martwe, a trzecią ranną, według policji. Incydent, który szef policji Issa Shahin opisał jako nieprzypadkowy, dotyczył dwóch grup młodych ludzi, którzy się znali, i przerodził się z bójki w strzelaninę. Obie grupy, bo nic tak nie mówi „rozwiązywanie konfliktów” jak każdy przynoszący pistolet, były uzbrojone. Jedna ofiara zmarła w centrum handlowym, druga w pobliskim szpitalu, a szczegóły dotyczące trzeciej rannej osoby pozostają tak nieujawnione jak miejsce pobytu podejrzanych – choć osoby powiązane z bójką są przesłuchiwane, nikt nie został zatrzymany. Centrum handlowe, które szczyci się ponad 125 sklepami i restauracjami, zostało ewakuowane i pozostanie zamknięte, podczas gdy policja prowadzi śledztwo. Film w mediach społecznościowych pokazuje ludzi uciekających po strzałach, odpowiednia ścieżka dźwiękowa do weekendu, który w 2024 roku odnotował według Gun Violence Archive ponad 500 strzelanin w całym kraju. Bo nic tak nie mówi „kraj wolnych” jak świąteczny bilans ofiar.