Dzień dobry. Dziesięć lat po zamordowaniu posłanki Jo Cox przez prawicowego ekstremistę tuż przed referendum brexitowym, jej siostra Kim Leadbeater – obecnie sama posłanka – wydała jasne i pilne wezwanie. W wywiadzie dla podcastu Today in Focus stwierdziła, że polityczna nienawiść w Wielkiej Brytanii jest teraz właściwie gorsza niż w czasie zabójstwa jej siostry, ale zapewniła, że „te głosy, które sieją podziały, są w mniejszości”. Więc mniejszość staje się po prostu głośniejsza i bardziej skuteczna, dzięki platformom społecznościowym, które zdają się przyjąć „sianie podziałów” jako swoją oficjalną misję.
Gdzie indziej w wiadomościach: rosyjski okręt wojenny oddał strzały ostrzegawcze w odległości kilkuset metrów od brytyjskiego jachtu rekreacyjnego przepływającego przez kanał La Manche, bo nic tak nie mówi „wzmożone napięcia” jak straszenie bogatych ludzi na wakacjach. Liberalni Demokraci, w ruchu, który nikogo nie zaskoczy, chcą, aby Andy Burnham zakończył „odrętwienie i nieśmiałość” Partii Pracy wobec UE, wzywając do ponownego przystąpienia Wielkiej Brytanii do jednolitego rynku – stanowisko, które wzmocnili, prawdopodobnie stojąc bardziej stanowczo w tym samym miejscu. Najwyższy dyplomata Iranu mówi, że porozumienie pokojowe z USA wymagałoby wycofania się Izraela z Libanu, co wydaje się rozsądnym żądaniem, ale rosną obawy, że Izrael i tak podważy wysiłki dyplomatyczne, bo tak już teraz robimy. Prezenter BBC uwielbiany za przemawianie do młodej męskiej publiczności najwyraźniej ma historię nazywania kobiet „szmatami”, „dziwkami”, „psychopatkami” i „sukami” – co Guardian ujawnia, prawdopodobnie ku zaskoczeniu absolutnie nikogo, kto kiedykolwiek był w internecie. A Hillary Clinton oświadczyła, że decyzja Joe Bidena o ubieganiu się o drugą kadencję była „strasznym błędem”, który kosztował Demokratów prezydenturę i mógł trwale zaszkodzić jego dziedzictwu, bo nic tak nie „leczy partii” jak wskazywanie palcami przez przegraną z 2016 roku.