Ukraińska państwowa spółka energetyczna Naftogaz ujawniła, że rosyjskie drony i rakiety zaatakowały jej obiekty 13 razy w ciągu ostatniego tygodnia, co daje łącznie prawie 300 uderzeń od początku roku. Najnowsze ataki spowodowały "poważne szkody" w sprzęcie i zdolnościach produkcyjnych, choć jakimś cudem nikt nie ucierpiał. Ukraińscy urzędnicy twierdzą, że Rosja "uzbraja" nadchodzącą zimę - bo czemu nie dodać zamarzania do listy zbrodni wojennych? Tymczasem DTEK, spółka węglowa i energetyczna, poinformowała, że rosyjski atak wywołał pożar w jednej z jej kopalń, w wyniku czego zginął 52-letni mężczyzna.

Inna wiadomość: Rosja odwołała swój "międzynarodowy" wojskowy festiwal muzyczny, Festiwal Wieży Spasskiej, zaplanowany na Placu Czerwonym od piątku. Organizatorzy podali jako powód - uwaga - rekordowe ataki dronów na Ukrainie, przekładając go na przyszły rok. W poniedziałek wieczorem nad Moskwą znów brzęczały drony, co spowodowało zawieszenie lotów na lotniskach Domodiedowo, Wnukowo i Żukowski, według Rosawiacji, rosyjskiej agencji lotniczej.

Sztab Generalny Ukrainy opublikował zdjęcia udanego uderzenia na Kombinat Kamieński w Kamieńsku-Szachtyńskim w obwodzie rostowskim, które wysadziło w powietrze warsztaty produkujące stały paliwo rakietowe do systemów rakietowych Uragan, Smiercz i Tornado-S. Uderzenie w nocy z 16 sierpnia zniszczyło dwa warsztaty i uszkodziło cztery kolejne. Bo nic tak nie mówi "pokój", jak wysadzanie fabryk paliwa rakietowego.

Rosyjski dron rozbił się i eksplodował w Mołdawii, w pobliżu osady Talmaza, podpalając trawę, ale nie powodując ofiar. Instytut Studiów nad Wojną zidentyfikował go jako rosyjski Banderol, skrzydlaty pocisk manewrujący pełniący funkcję amunicji krążącej. Mołdawia, granicząca z Ukrainą, potępiła naruszenie jej przestrzeni powietrznej - bo najwyraźniej nawet drony muszą szanować granice.

Podczas gdy Władimir Putin przygotowuje się do swoich wyreżyserowanych wyborów we wrześniu, sąd skazał czołowego polityka opozycji Lwa Szlosberga na 11 lat i jeden miesiąc więzienia za wypowiadanie się przeciwko wojnie. Szlosberg, członek partii Jabłoko - niedawno wykluczonej z wyborów - powiedział sądowi, że Rosja przebyła "drogę od nadziei na wolność do niemal całkowitego zniszczenia praw człowieka i obywatelskich" przez 30 lat. Ostrzegł, że gdy prawdziwa liczba ofiar wojny stanie się znana, "cały kraj zadrży". Jabłoko planuje odwołać się od "barbarzyńskiego wyroku", a Marie Struthers z Amnesty International nazwała go "rażącymi represjami za korzystanie z prawa do wolności wypowiedzi w celu wzywania do pokoju".

Przewodniczący Jabłoka Nikołaj Rybakow obiecał kontynuować walkę, składając skargi do prezydium sądu najwyższego i być może sądu konstytucyjnego. "Osiągnęliśmy najważniejsze: cały świat wie, ilu ludzi w Rosji chce pokoju, chce żyć normalnie i wychowywać dzieci pod spokojnym niebem w swoim kraju" - powiedział. Tymczasem Rosja zagroziła Wielkiej Brytanii "konsekwencjami" w związku z doniesieniami, że brytyjskie drony, w tym model stealth, zostały użyte do uderzeń na cele na terytorium Rosji. Sunday Times zacytował brytyjskie źródło obronne, mówiące: "Rosja była bardzo skuteczna w utrzymywaniu Zachodu w nerwowości przed uderzeniem zbyt mocnym. Te ataki oznaczają, że Wielka Brytania skutecznie sygnalizuje Rosji i naszym sojusznikom, że już nie jesteśmy [nerwowi]". Analitycy od dawna krytykowali zachodnią "kontrolę odruchową" - wahanie przed wsparciem Ukrainy z obawy przed rosyjskim odwetem. Najwyraźniej Wielka Brytania postanowiła przestać się bać. Jakie to odświeżające.