Prokurator generalny Oregonu Dan Rayfield wyruszył na misję zdobycia dokumentów Paramount, mając nadzieję opóźnić przejęcie Warner Bros. Discovery o 60 dni. Ale jak wiele postanowień noworocznych, jego cywilne żądanie informacji zostało po cichu porzucone. Paramount jest oczywiście zachwycone – pewnie otwierają szampana i przybijają piątki w sali konferencyjnej. Tymczasem biuro Rayfielda stara się zachować dobrą minę do złej gry.

Jenny Hansson, dyrektor ds. komunikacji prokuratora generalnego, powiedziała Deadline, że Paramount dał jasno do zrozumienia, że nie zamierza grać fair, zachowując się, jakby stał ponad prawem. „Nie pozwolimy, by marnowali zasoby Oregonian na te gierki” – powiedziała, co jest dyplomatycznym sposobem na powiedzenie: „Przegraliśmy tę rundę”.

Rayfield był szczególnie zainteresowany dokumentami dotyczącymi działań lobbingowych Paramount, noszącymi kryptonim „Project Warrior”. Bo nic tak nie mówi o przejrzystości jak tajny kryptonim. Paramount jest zarządzany przez Davida i Larry'ego Ellisonów, którzy najwyraźniej są wielkimi fanami Donalda Trumpa i cieszą się przytulnymi relacjami z Białym Domem – tak przytulnymi, że Trump groził Netflixowi (rywalowi Paramount) konsekwencjami, jeśli nie usunie Susan Rice z zarządu.

Ale wysiłki Oregonu mające na celu zablokowanie fuzji nie są jedynymi, które trafiły na cmentarzysko. Kalifornia, Nowy Jork, a nawet Wielka Brytania rozważają własne zastrzeżenia antymonopolowe, a Hollywood dołączyło do chóru dezaprobaty. Więc chociaż Oregon spasował w tej rozdaniu, gra jeszcze się nie skończyła.