Mieszkańcy wschodniego Londynu dostali niespodziewany wieczór na świeżym powietrzu, gdy pożar nasypu kolejowego zmusił ich do opuszczenia domów. Dwadzieścia wozów strażackich i około 125 strażaków zjechało na miejsce w pobliżu Vallentin Road w Walthamstow, udowadniając, że nawet koleje mogą mieć zły dzień. Londyńska Straż Pożarna (LFB) poinformowała, że ogień objął jeden dom, kilka ogrodów i szop oraz sam nasyp. Cudem nikt nie został ranny. Winowajca? Pożar elektryczny wywołany przez przewrócone drzewo, bo najwyraźniej drzewa i prąd nie idą w parze. Pożar wytworzył „znaczną ilość dymu”, co skłoniło urzędników do zalecenia mieszkańcom uszczelnienia okien i drzwi, a kierowcom unikania okolicy, w tym Wood Street. Linia Weaver Overground została częściowo zamknięta, bo nawet pociągi czasem potrzebują przerwy. Rozstawiono 32-metrową drabinę obrotową jako wieżę wodną, a ekipa dronów też się pojawiła – bo czemu nie dodać odrobiny high-techowego sznytu do chaosu? Zastępca komisarza LFB Tom Goodall zauważył, że strażacy pracowali w „gorących i uciążliwych warunkach”, aby opanować ogień. Jeden dom stanął w płomieniach, inny doznał uszkodzeń tylnej dobudówki, a ogrody około 30 posesji zostały dotknięte. Goodall pochwalił ekipy za zapobieżenie dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia. LFB odebrała ponad 100 telefonów począwszy od 18:27, mobilizując jednostki z Tottenham, Bethnal Green, Walthamstow, Chingford i okolicznych stacji. Lokalna posłanka Stella Creasy zamieściła na Instagramie apel, by unikać okolicy i wspierać ewakuowane rodziny poczęstunkiem w St Mary's Welcome Centre. Później ogłosiła, że większość ewakuowanych może wrócić do domów. Centrum pomocy urządzono także w bibliotece Walthamstow Central we współpracy z radą Waltham Forest. Bo nic tak nie mówi „duch wspólnoty” jak biblioteka służąca za schronienie przed kolejowym piekłem.