W ruchu, który zaskakuje dokładnie nikogo, kto zwracał uwagę w zeszłym miesiącu, były szef Sory z OpenAI, Bill Peebles, ogłosił w piątek, że opuszcza firmę. To następuje po decyzji OpenAI o porzuceniu swojego narzędzia do generowania wideo Sora, ofiary nowego korporacyjnego mantry firmy: unikania rozpraszających 'pobocznych misji'. Wygląda na to, że dążenie do fotorealistycznego wideo AI zostało oficjalnie sklasyfikowane jako frywolna dygresja, jak zatrzymanie się, żeby pogłaskać trzygłowego psa w drodze do Mordoru.

Odejście Peeblesa jest przedstawiane jako część szerszej zmiany strategicznej, jednej z wielu ostatnich zmian, gdy OpenAI bezlitośnie przestawia się na większe skupienie na kodowaniu i aplikacjach dla przedsiębiorstw. Przesłanie jest jasne: generowanie kapryśnych, wysokiej rozdzielczości filmów z włochatymi mamutami w zamieciach śnieżnych nie jest poważną, generującą przychody pracą jutra. Ten zaszczyt jest zarezerwowany dla pomagania korporacjom w automatyzacji ich chatbotów obsługi klienta i pisaniu nieco lepszego kodu w Pythonie.

W notatce opublikowanej na X, Peebles wyraził wdzięczność wobec Sama Altmana, Grega Brockmana, Ilii Sutskevera i Wojciecha Zaremby, dziękując im za 'stworzenie środowiska badawczego, które pozwoliło nam realizować pomysły z dala od utartego szlaku głównej mapy drogowej firmy'. To uprzejmy, profesjonalny sposób powiedzenia: 'Dzięki, że pozwoliliście nam pobawić się w piaskownicy, zanim zabraliście piaskownicę, żeby zbudować bardziej dochodowy parking.'

Pełny post, który, jak zauważa The Verge, został ucięty, zaczął rozmyślać o 'pokusie w życiu, by zapaść się w tryb kolapsu do najbardziej i...' – odpowiednio niedokończona myśl dla projektu, który sam został złożony z powrotem do głównego umysłu zbiorowego AI. Era awanturniczych, skierowanych do publiczności badań nad wideo OpenAI wydaje się być skończona, odłożona na półkę na rzecz mniej efektownej, ale przypuszczalnie bardziej płatnej korporacyjnej harówki.