Rząd stanu Wiktoria podwoił swoje stanowisko w sprawie skuteczności zakazu maczet, po tym jak kilkoro nastolatków uznało, że stacja Flinders Street to idealne miejsce na sobotnią imprezę z maczetami w roli głównej. Zszokowani pasażerowie, najwyraźniej nie w nastroju do odgrywania ról na żywo, rzucili się do ucieczki, gdy grupa młodych ludzi – niektórzy widocznie uzbrojeni w maczety – zaczęła się bić na peronie.

Funkcjonariusze służb ochrony, zgodnie ze swoją nazwą, opanowali stację i weszli do pociągu, gdzie aresztowali czterech chłopców i skonfiskowali kilka maczet. Dwa kolejne aresztowania miały miejsce w pobliżu. Jeden 17-letni chłopiec wyszedł z zabawy z raną ciętą ramienia i trafił do szpitala – być może jedyny uczestnik, który dostał pamiątkę, na jakiej mu nie zależało.

Policja postawiła 22-letniemu mężczyźnie zarzuty udziału w bójce, nieumyślnego spowodowania obrażeń, napaści z użyciem broni oraz posiadania zakazanej broni. Został zwolniony za kaucją i ma stanąć przed sądem w Melbourne 27 listopada. Pozostałych pięciu – w wieku 13, 14, 15 i dwóch 16-latków – zwolniono, zapewne po to, by mogli przemyśleć swoje życiowe wybory.

Minister stanu Harriet Shing broniła podejścia rządu, wskazując na zmiany w prawie dotyczącym kaucji, zakaz maczet, nowe przepisy dotyczące słupków i gablot oraz jednostkę ds. redukcji przemocy jako dowód postępu. „To, co robimy, działa” – powiedziała dziennikarzom w niedzielę, dodając, że zawsze jest więcej do zrobienia, ale wysiłki policji i zakaz maczet przynoszą efekty.

Rząd twierdzi, że od amnestii w 2025 roku przekazano lub skonfiskowano około 18 000 sztuk broni, a z półek usunięto 17 000 maczet. Opozycja jednak nie kupiła tego. Rzecznik David Southwick argumentował, że ataki nożem wciąż eskalują, mówiąc: „Nastolatki dosłownie pokazują rządowi środkowy palec, bo wiedzą, że nie ma konsekwencji”. Oświadczył, że mieszkańcy Wiktorii chcą konsekwencji, a polityka dotycząca maczet „po prostu nie zadziałała”.