Influencerka i specjalistka od PR popierająca Donalda Trumpa przyznała się do napaści na kobietę poprzez szarpanie jej za włosy na stacji londyńskiego metra, bo najwyraźniej duch 'Make America Great Again' nie podróżuje dobrze.

Melissa Rein Lively, 40 lat, została zgłoszona przez kobietę za incydent na stacji Bond Street wieczorem 11 października. Rein Lively przyjęła warunkowe upomnienie, podczas gdy zarzut napaści przez pobicie został wycofany w Westminster Magistrates' Court we wtorek. Nie była obecna w sądzie, być może zajęta redefiniowaniem 'odpowiedzialności osobistej'.

Jej partner, Philipp Ostermann, 37 lat, Niemiec, który był z nią na stacji, nie przyznał się do dwóch przestępstw o charakterze rasistowskim i jednego przestępstwa przeciwko porządkowi publicznemu. Został zwolniony za kaucją warunkową. Sąd usłyszał, że para wydawała się być pod wpływem alkoholu i całowała się przed kobietą i jej siostrą, które szły z dwójką dzieci, jednym w wózku.

Prokurator Lyndon Harris powiedział sądowi, że przyznanie się Rein Lively do zachowania stanowi przestępstwo, a ona zgodziła się zapłacić 910 funtów odszkodowania - choć ta kwota nie została jeszcze zapłacona i jest wymagalna w lipcu. Ostermann ma stanąć przed sądem City of London Magistrates' Court 17 listopada.

Sąd usłyszał, że kłopoty zaczęły się, gdy Rein Lively potknęła się o wózek, co spowodowało, że kobieta odepchnęła ją. Ostermann rzekomo powiedział: 'Wy krwawi Hindusi, patrzcie gdzie idziecie, nie powinno was tu być'. Jedna z kobiet poprawiła go - nie byli Hindusami - i kazała mu przestać być rasistą. Rein Lively następnie chwyciła jedną siostrę za włosy i pociągnęła 'w agresywny sposób'.

Rein Lively jest założycielką America First Public Relations, 'anty-woke' firmy PR, która najwyraźniej nie obejmuje w swoim programie zakazu wyrywania włosów. Ostermann jest dyrektorem stowarzyszonym w monachijskiej firmie private equity Aequita.