Grupy ekologiczne drapią się po głowach po tym, jak lotnisko w Adelaide usunęło ich reklamy skierowane do polityków Partii Pracy jako „zbyt polityczne”, podczas gdy reklamy promujące gaz i górnictwo działały dalej, jakby nic się nie stało. Ważniaki z Partii Pracy, w tym premier Anthony Albanese, przewijali się przez lotnisko na weekendową konferencję krajową ALP, najwyraźniej nieświadomi dramatu billboardowego rozgrywającego się wokół nich.

Sojusz Ochrony Murray-Darling (MDCA) miał swoją reklamę „Uratuj Murray” zdjętą z elektronicznego billboardu w hali 22 lipca, mimo że była zamówiona do 26 lipca. Współdyrektor Craig Wilkins zauważył z przekąsem, że reklama była „zatwierdzona i opłacona, a nagle jej nie było”, podczas gdy reklamy Santosa, Rady Górnictwa Australii i Niezależnych Szkół Australii kręciły się dalej. Jedna reklama z hasłem „Australia działa na gazie ziemnym” miała nawet polityczną notkę autoryzacyjną od Samanthy McCulloch, CEO Australian Energy Producers. Ta, jak rozumie The Guardian, została później zatrzymana – ale dopiero po tym, jak szkoda dla wiary grup w uczciwą grę została wyrządzona.

Stowarzyszenie Parków Adelaide próbowało przeprowadzić kampanię „Stop the Chop” przeciwko wycince drzew, ale ich billboard został odrzucony w zeszły piątek, na kilka dni przed planowanym wywieszeniem. Prezes Mat Monti ubolewał, że „interes korporacyjny bierze górę nad interesem społecznym”. Reklamy Fundacji Boba Browna, przedstawiające wycięty las i wzywające do zaprzestania wyrębu rodzimych lasów, zostały usunięte od południa 23 lipca po decyzji lotniska. Sam Bob Brown nazwał to „zachowaniem w stylu Trumpa” i zażądał, aby Albanese nalegał na przywrócenie reklam.

Rzecznik lotniska w Adelaide wyjaśnił, że mają „wytyczne dotyczące reklamy o charakterze politycznym na swoim terenie” i że reklamy niezgodne z nimi są usuwane. Najwyraźniej reklamy paliw kopalnych i górnictwa nie liczą się jako polityczne – rozróżnienie, które grupy ekologiczne uważają, delikatnie mówiąc, za oświecające.