Ekspert ONZ ds. praw człowieka Tom Andrews zakończył swoją pierwszą oficjalną wizytę w Kambodży i choć docenił współpracę rządu, nie mógł nie zauważyć kilku utrzymujących się problemów – jak na przykład brak wolności słowa, przepełnione więzienia i wysocy rangą urzędnicy rzekomo maczający palce w operacjach cyberoszustw. To taka gościnność, gdzie pozwalają ci spotykać się z aktywistami, ale jednocześnie więżą ich za korzystanie z praw politycznych.

Andrews, specjalny sprawozdawca ONZ ds. sytuacji praw człowieka w Kambodży, przyznał jednak pewne postępy: rząd zamknął kompleksy oszustw, zobowiązał się do rozwiązania problemu przepełnionych więzień, poprawił warunki ekonomiczne milionów ludzi i podpisał różne traktaty dotyczące praw człowieka. Ale zauważył też, że ponad 100 osób może być przetrzymywanych za korzystanie z podstawowych wolności, prawa często stoją w sprzeczności z międzynarodowymi standardami, partie opozycyjne spotykają się z nękaniem, a oszuści nie są ścigani zbyt energicznie.

W obliczu zbliżających się wyborów w 2027 i 2028 roku Andrews podkreślił, że rząd powinien raczej szanować prawa przeciwników politycznych – to nowatorska koncepcja. Tymczasem ponad 20 000 Kambodżan pozostaje przesiedlonych w pobliżu granicy z Tajlandią, a ich wioski są okupowane przez tajskich żołnierzy. Andrews podkreślił, że Tajlandia i Kambodża muszą współpracować, aby cywile mogli wrócić do domów. „Oni potrzebują i zasługują na powrót do domu” – powiedział, mając nadzieję, że to nie jest kontrowersyjne stwierdzenie.

Tymczasem Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) ostrzegła, że statki utknięte w Cieśninie Ormuz z powodu konfliktu USA-Iran mogą stać się „ekologiczną bombą z opóźnionym zapłonem”. Winowajcą jest biofouling, czyli osadzanie się organizmów morskich, takich jak glony i drobne stworzenia, na kadłubach. Statki stojące bezczynnie przez długi czas są doskonałą nieruchomością dla tych autostopowiczów, którzy po wznowieniu żeglugi mogą zostać przetransportowani do nowych środowisk. Rzeczniczka IMO Natasha Brown zaleca przestrzeganie wytycznych dotyczących biofoulingu, choć nie wiadomo, czy utknięte statki mają dostęp do dobrej usługi szorowania kadłuba. Bioinwazje najwyraźniej rozprzestrzeniają się w „alarmującym tempie”, a IMO pracuje nad prawnie wiążącym traktatem, aby rozwiązać ten problem – bo najwyraźniej potrzebujemy traktatu, który powie nam, żeby nie dawać inwazyjnym gatunkom darmowej przejażdżki.

Wreszcie Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) opublikowała swój raport za 2025 rok, z którego wynika, że pomogła 17,8 milionom ludzi w 170 krajach i terytoriach. To dużo ludzi, zwłaszcza w roku naznaczonym konfliktami, katastrofami i rekordowymi potrzebami – nie wspominając o gwałtownym spadku finansowania pomocy. IOM zapewniła schronienie 7,3 milionom osób, przeprowadziła 4,2 miliona konsultacji zdrowotnych i wsparła 5,1 miliona osób w zakresie wody i warunków sanitarnych. Zastępczyni Dyrektora Generalnego Ugochi Daniels zauważyła, że potrzeby osiągnęły bezprecedensowy poziom, podczas gdy zasoby drastycznie się skurczyły. Ale, dodała, IOM pozostała tam, gdzie była najbardziej potrzebna – co dobrze, bo ktoś musi być, gdy robi się ciężko, a fundusze się kończą.