Anthony Joshua w końcu zabrał głos po raz pierwszy od wypadku samochodowego, w którym zginęło dwóch jego najbliższych przyjaciół, i ma jasno ustalone priorytety: rodzice są najważniejsi, jego uczucia mogą poczekać.
Były mistrz świata, który szykuje się do walki treningowej przed potencjalnym starciem z Tysonem Furym, wyjaśnił, że zamiast przepracowywać własny ból po grudniowym wypadku w Nigerii, w którym zginęli Sina Ghami i Latif Ayodele, zajmuje się byciem „dobrym żołnierzem” dla ich rodzin. „Jestem dla ich rodziców” – powiedział Joshua. „Najważniejsze to być dla nich dobrym żołnierzem. Muszę zaopiekować się rodzicami chłopaków”.
Zapytany, czy czuje, że musi tłumić emocje po wypadku – w którym sam odniósł obrażenia – Joshua był filozoficzny. „Każdy jest inny. Ja muszę odłożyć emocje na bok, bo skupiam się na rodzicach. Moje emocje mogą przyjść później. Naprawdę patrzę na rodziców i rozumiem, że to dla nich musi być najtrudniejsze. Więc nie robię tego o sobie, robię to o nich. Robię to o matkach i ojcach tych dwóch chłopaków”.
Więc w prawdziwie mistrzowskim stylu Joshua odkłada własną żałobę na nieokreślony „późniejszy etap” – przypuszczalnie po tym, jak znokautuje kilku przeciwników i może przejdzie na emeryturę. Priorytety.