W dniu Premier League, który obejmował zarówno bezbramkowe remisy, jak i kontrowersje, Sunderland zremisował z Manchesterem United 0-0, Bournemouth pokonało Fulham 1-0, a Brighton rozgromiło Wolves 3-0. Tymczasem Middlesbrough i Southampton zremisowały w barażowym starciu, a prawdziwe fajerwerki miały miejsce na pomeczowych konferencjach prasowych, gdzie menedżerowie najwyraźniej uznali, że pasywno-agresywne uwagi są prawdziwym punktem dnia.

Na Anfield Liverpool i Chelsea wymieniły się ciosami 1-1, ale nie bez wkroczenia VAR, który zepsuł wszystkim zabawę. Najpierw Cody Gakpo został złapany na spalonym przed podaniem do Curtisa Jonesa na bliską główkę – chorągiewka poszła w górę słusznie, ale powtórki sugerowały, że to nieostrożny błąd Holendra. Następnie Cole Palmer z Chelsea myślał, że dał swojej drużynie zasłużone prowadzenie po wykorzystaniu zamieszania w obronie między Virgilem van Dijkiem a Giorgim Marmadashvilim, tylko po to, by VAR anulował gola, ponieważ Marc Cucurella był odrobinę na spalonym w fazie budowania akcji. Liverpool, przez większość meczu gorszy, wyszedł z opresji dzięki tej samej technologii, która zwykle go prześladuje. Scott Murray ma najnowsze informacje, prawdopodobnie przewracając oczami.