Marzenie Manchesteru City o treblu pozostaje żywe, dzięki odbitej strzale Doku od nieszczęsnego Bree, który zapewne nie zamierzał zostać bohaterem City. Gol, niski strzał, który zmylił bramkarza, padł po tym, jak Święci tylko do połowy wybili róg – bo po co robić coś porządnie, skoro można to zrobić stylowo?

Wcześniej Southampton wyszedł na prowadzenie znikąd za sprawą perełki Azaza, która zakręciła w prawy górny róg z 25 jardów. Trafford, w pełni wyciągnięty, nie miał szans, co jest uprzejmym sposobem powiedzenia, że patrzył, jak piłka przelatuje obok jak widz. Akcja zaczęła się na środku boiska, gdy Jander odebrał piłkę Cherkiemu, podał do Matsukiego, a ten dograł do Azaza. Reszta, jak mówią, to elegancka historia.

Mecz obfitował w nieustanną akcję, ale kamery BBC uchwyciły kibiców na trybunach śpiących jak susły – zarówno fanów City, jak i Southampton. Doprowadziło to do wniosku, że ABV% piwa na Wembley jest na poziomie turps. Sláinte, wszyscy!

City poprawiło się w drugiej połowie, gdy Doku i Savinho dodali tempa. Reijnders omal nie zdobył pięknego gola z 25 jardów, posyłając gwałtowną strzałę tuż obok słupka. Peretz bronił dobrze kilkakrotnie, w tym po strzale Gonzaleza i niskiej strzale Savinho. City domagało się rzutu karnego, gdy piłka odbiła się od ręki Charlesa, ale była przyklejona do ciała, więc nie było karnego. Reijnders następnie strzelił obok z jedenastki, gdy Peretz był pokonany, co jest rodzajem pudła, które spędza sen z powiek menedżerom.

Święci dokonali zmian, zastępując Stewarta i Bragga Larinem i bohaterem ćwierćfinału Charlesem. City wprowadziło O'Reilly'ego, który strzelił dwa gole w finale Pucharu Ligi z Arsenalem, oraz Haalanda, który, no wiecie. Welington był goniony przez Reijndersa, Fodena i Savinho, ale nigdy nie zawiódł, dopóki nie stracił energii i nie został zastąpiony przez Matsukiego.

Pokaz w przerwie poprowadził Jim McCalliog, którego gol okazał się zwycięskim w 1967 roku. Tego dnia debiutował w reprezentacji Szkocji jako 21-latek, choć rok wcześniej strzelił już gola na Wembley jako zawodnik Sheffield Wednesday, który przegrał finał Pucharu Anglii, prowadząc dwoma bramkami. Dla zachowania równowagi, to, co stało się ze Szkocją po golu McCallioga, opisują pierwsze dwa przejmujące akapity tego tekstu. Och, Szkocjo!