W posunięciu, które doradcy finansowi z pewnością pokochają, Pauline Hanson zasugerowała, że Australijczycy powinni mieć możliwość sięgnięcia do swoich funduszy superannuacyjnych, aby pokryć koszty życia. Bo po co komu wygodna emerytura, skoro można mieć wygodną kolację dziś wieczorem? Propozycja liderki One Nation pojawia się, gdy kraj zmaga się z rosnącymi cenami, a Hanson argumentuje, że to w zasadzie ich własne pieniądze. "To są ich pieniądze; poświęcili je w zamian za wypłatę" – powiedziała, najwyraźniej nieświadoma, że cały sens super polega na tym, aby nie wydawać ich, dopóki nie jest się starym i siwym. Tymczasem premier Anthony Albanese był zajęty mówieniem o broni, a nie o super, wraz z premierem NSW Chrisem Minnsem o programie odkupu broni w stanie w odpowiedzi na atak terrorystyczny w Bondi. Albanese z dumą zauważył, że Australijczycy są słusznie dumni ze swoich przepisów dotyczących broni, ale przyznał: "faktem jest, że w Australii jest dziś więcej broni niż w czasie, gdy zajmowano się odkupem broni po Port Arthur" za rządów Howarda. Podkreślił nowy krajowy rejestr broni jako historyczny pierwszy krok, bo najwyraźniej potrzebowaliśmy bazy danych, aby śledzić te wszystkie dodatkowe sztuki broni. Tak więc, podczas gdy Hanson marzy o przyszłości, w której emeryci jedzą fasolkę po bretońsku na toście finansowaną z ich super, premier skupia się na tym, aby mniej ludzi zostało postrzelonych. Priorytety, ludzie.